Schowane rękawice nie powstrzymają prawdziwej bokserki


Boksem zainteresowałam się stosunkowo niedawno, kiedy sama joga przestała mi wystarczać. Długo szukałam dyscypliny, która pomogłaby mi odreagować stres. Boks okazał się strzałem w dziesiątkę, który w połączeniu z jogą pozwala świetnie trenować ciało i umysł. Moja trenerka jest tego samego zdania.


O tym jak boks uczy życia. O wyjątkowych, autorskich obozach poświęconych treningom zarówno ciało i głowy. Pasji do uczenia innych rozmawiam z trenerką boksu - Justyną Żełobowską.


JustynaZeobowskaJPG

Justyna Żełobowska  Fot. Nat Kontraktewicz 


Diana Dyba: Jak zaczęła się Twoja przygoda z boksem?


Justyna Żełobowska: Trenuję boks od 13. roku życia, a to oznacza, że w tym roku mija 14 lat, odkąd pierwszy raz założyłam bokserskie rękawice. Jednak pięściarstwo nie było pierwszą dyscypliną, którą uprawiałam. Wcześniej od pierwszej klasy podstawówki byłam pochłonięta tańcem towarzyskim. Jeździłam na zawody i nawet prowadziłam z moją koleżanką szkolną grupę taneczną. W między czasie, jako że chodziłam do klasy sportowej, trenowałem także piłkę ręczną. Ale tak naprawdę to dopiero boks skradł moje serce.

Tak bardzo chciałam chodzić na treningi bokserskie, że nie zniechęciła mnie nawet sytuacja, kiedy zmartwiona o moje zdrowie babcia schowała mi rękawice. Co najśmieszniejsze, schowała je tak dobrze, że do dzisiaj nikomu nie udało się ich znaleźć.  


Diana Dyba: Czego nauczył Cię boks?


Justyna Żełobowska: Boks nauczył mnie życia. Stałam się samodzielna, pewna siebie, potrafiąca o siebie zadbać. Nauczyłam się słuchać siebie i podążać za swoimi potrzebami. Sportowy styl życia został ze mną nawet po zakończeniu kariery zawodniczej, dzięki czemu czuję się zdrowa i silna. Mam zdrowe nawyki żywieniowe oraz ogólną higieną życia. Uważam, że jest to niezwykle cenne, szczególnie w perspektywie dzisiejszych czasów.


Justyna-ZeobowskaJPG

Fot. Nat Kontraktewicz


Diana Dyba: Wygrałaś wiele zawodów, zdobywałaś medale - który moment w Twojej karierze zawodniczej był dla Ciebie najbardziej przełomowy?


Justyna Żełobowska: Tak naprawdę od samego początku byłam bardzo zawzięta. Początkowo trener za bardzo we mnie nie wierzył – jeśli jakaś dziewczyna przychodziła na treningi to najczęściej po kilku miesiącach znikała. Na swoją pierwszą walkę musiałam czekać dwa lata. Po odniesionym wtedy zwycięstwie mocno uwierzyłam w swoje możliwości. Potem, jak to w sporcie, raz bywało lepiej, raz gorzej, ale ja nigdy nie wątpiłam, że boks to właśnie to coś, co chcę robić. Każdy medal, który zdobyłam był dla mnie niezwykle cenny. Ale jeśli miałabym wybrać taki najmocniejszy moment swojej kariery to byłyby to moje drugie Mistrzostwa Europy, podczas których zdobyłam brązowy medal.


Justyna_ ZeobowskaJPG

Fot. Nat Kontraktewicz


Diana Dyba: Od kilku lat jesteś trenerką boksu. Co jest najważniejsze w trenowaniu Twoich podopiecznych?


Justyna Żełobowska: Od około trzech lat całkowicie poświęciłam się karierze trenerskiej. Nie można jednocześnie być pełnoetatową zawodniczką i trenerką. Podjęłam więc wybór. Bardzo ważne jest dla mnie moje własne szczęście oraz komfort. Dlatego nie przygotowuję się już do żadnych zawodów. Myśl treningowa wciąż ewoluuje i zmienia się. Staram się cały czas próbować nowych rzeczy i wychodzić poza utarte ścieżki. Poza treningiem technicznym i taktycznym wprowadzam na swoich treningach elementy przygotowania motorycznego, prehabilitacji oraz ćwiczeń kognitywnych. Bardzo dużą uwagę przykładam także do aspektu regeneracji – odnowa biologiczna, regulowanie rytmu dobowego, medytacja i wszystko co może pomóc w rozwoju ciała i umysłu. Niezwykle ważne jest także umiejętne podejście mentalne do zawodnika – utrzymanie w nim motywacji oraz chęci pracy nad sobą. Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale zawód trenera jest niezwykle złożony i wymagający. Niemniej, daje mi on ogromną satysfakcję, także kiedy pracuję z osobami ćwiczącymi rekreacyjnie.

Boks świetnie nadaje się do wyładowywania stresu, a dzięki temu, że angażuje praktycznie całe ciało pomaga także w utrzymaniu zdrowej sylwetki. Stanowi ponadto świetną alternatywę do ćwiczeń w klubie fitness. Skupienie się na aspekcie technicznym i pracy z partnerem lub trenerem powoduje, że zapominamy o wysiłku i czerpiemy z ruchu dużą radość.


JustynaZeobowskaJPG

Fot. Nat Kontraktewicz


Diana Dyba: Jesteś trenerką w Żoliborskiej Szkole Boksu - kim są Twoi uczniowe?


Justyna Żełobowska: Moja działalność polega na prowadzeniu treningów grupowych i indywidualnych. Przede wszystkim przychodzą do mnie osoby trenujące rekreacyjnie, choć niektórzy decydują się na sprawdzenie swoich sił podczas walki bokserskiej. Jeśli chodzi o wychowanie zawodnika od najmłodszych lat – w dużych miastach niewiele dzieci interesuje się boksem, a jeszcze mniej zostaje na dłużej. Praca z zawodnikami jest o tyle trudna i niewdzięczna, że tak naprawdę jest to praca pro bono. Dofinansowania od państwa są również niewielkie. Istnieje też ryzyko, że zawodnik po kilka latach zrezygnuje z treningów. Takie rozstanie może być niezwykle trudne, jeśli zastanowić się nad tym jak dużo czasu i energii trener poświęca każdemu z osobna, aby odpowiednio go wyszkolić. W grę wchodzi tu poniekąd także pewnego rodzaju wychowanie zawodnika – trener jest zawsze dużym autorytetem dla młodych. Do tego dochodzą obowiązki takie jak jeżdżenie na zawody, a nawet rozmowy z nauczycielami, kiedy trzeba opuścić lekcję.


Czuję, że czas na wytrenowanie i wychowanie mojego zawodnika jeszcze nadejdzie. Tymczasem koncentruję się głównie na pracy z rekreacją. Są to bardzo różnorodne osoby – z różnych środowisk, w różnym wieku. Między innymi dlatego bardzo lubię swoją pracę, ponieważ spotykam w niej bardzo ciekawych ludzi.


Diana Dyba: Czy do pierwszego podejścia do boksu trzeba się jakoś przygotować?


Justyna Żełobowska: Tak naprawdę potrzebne są tylko chęci. Przyda się także cierpliwość i wyrozumiałość do samego siebie. Po prostu potrzeba czasu, aby wyrobić pewne nawyki.

Świetne w boksie jest to, że zmusza do pracy nie tylko ciało, ale także umysł. Bardzo istotna jest tutaj koordynacja i skupienie.


Diana Dyba: Jesteś też instruktorką jogi – jak łączysz tak dwie zupełnie różne dyscypliny? Skąd przyszła pasja do jogi?


Justyna Żełobowska: Wybierając specjalizację podczas moich studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, celowo szukałam czegoś zupełnie odmiennego od boksu. W jodze znajduję to, czego nie znajduję w boksie.

Joga pozwala mi się wyciszyć, znaleźć wewnętrzny spokój, ale też pootwierać te obszary w ciele, które w boksie zamykają się i napinają.

Wykorzystuje elementy jogi podczas mojej pracy trenerskiej. Te dwa żywioły niczym ogień i woda wspaniale się uzupełniają. Dzięki temu połączeniu powstał pomysł na nasze mazurskie obozy.


plant-punchJPG

Instruktorzy Plant Punch  Fot. Nat Kontraktewicz


Diana Dyba: No właśnie! Opowiedz coś więcej o obozach – co, gdzie, kiedy i dla kogo?


Justyna Żełobowska: Mogę z całą pewnością powiedzieć, że obóz z takim programem treningowym jest w Polsce czymś wyjątkowym. Podczas jednego wyjazdu uczestnicy mają możliwość nauczyć się boksowania oraz poznać lepiej swoje ciało podczas sesji jogi. Uzupełnieniem tej mieszanki są treningi motoryczne, które pomagają wzmocnić ciało i zregenerować się po negatywnych skutkach codziennego życia w stresie i pracy przy komputerze. Zatem podczas naszych obozów boksujemy, jogujemy, rozwijamy inteligencję ruchową, jemy pyszne jedzenie, kąpiemy się w jeziorze, śmiejemy się i relaksujemy najlepiej pod słońcem!

Z nami można odpocząć w ciszy i na łonie natury z mądrym, odżywczym ruchem i super towarzystwem, a przy okazji nauczyć się czegoś nowego i dowiedzieć się kilku rzeczy na temat swojego ciała i umysłu.

Więcej informacji można znaleźć na naszej stronie internetowej: https://plant-punch.pl 


Dziękuję,

Diana Dyba


Najbliższy obóz już w dniach 26.06 - 02.07.

Na zajęcia boksu do Justyny oraz na obóz możecie zapisać się 

pisząc do Justyny tutaj: Justyna Żełobowska lub przez stronę https://plant-punch.pl