Kalejdoskop

Alexander Rossiter

Nigdy nie wiemy, kiedy spotkamy kogoś inspirującego. Krokiem do tego z całą pewnością jest otwartość na ludzi.

Jest kilka minut przed 4 po południu, kiedy wchodzę do Mikro Miasta na Mokotowie. Mam umówione spotkanie z Joasią, moją nauczycielką Kintsugi. Tego popołudnia będziemy długo rozmawiać na temat japońskiej sztuki barwienia materiałów. Zanim jednak usiądziemy do stołu przy kubkach gorącej herbaty poznaję Alexandra.

To właśnie Alexander wita mnie w Mikro Mieście szykując się do zamknięcia lokalu. Kiedy mówię, że mam o 4 spotkanie z Joanną, twierdzi, iż w takim razie zaczeka ze mną, bo chętnie też zamieni dwa słowa z Joasią. Widać wszyscy Joannę już znają :)

Rozglądam się po niewielkich, ale kolorowych i inspirujących pomieszczeniach Mikro Miasta i moją uwagę przyciąga Warszawa. Tym razem, ta z obrazów jakie wiszą na ścianach głównej sali. Widzę Łazienki Królewskie z rzeźbą Chopina. Pałac Kultury i Nauki. Plac Unii Lubelskiej. Znane i mocne punkty Warszawy. Są jednak też te mniej popularne, ale klimatyczne i bardzo warszawskie: parki, witryny sklepowe, bloki. Jest nawet szklarnia, a nad nią bocian i para trzymająca się za ręce. Ten obraz przykuł moje spojrzenia na długo, jak się okaże później, nie bez przyczyny. Rozmawiamy o Warszawie, o odnajdywaniu się w nowym miejscu i drodze do spełniania marzeń. Interpretuje obrazy wyobrażając sobie, co autor chciał przekazać. Nie ukrywam, iż zachwycają mnie kolory, że wreszcie widzę kolorową, piękną Warszawę. Alexander dziękuję mi za tak pozytywny odbiór obrazów i nieśmiało stwierdza, że jest ich autorem. No nie, to ja się produkuję o każdym obrazie, a przede mną stoi ich autor?! Mam ochotę zapaść się pod ziemię, ale Alexander śmiejąc się stwierdza, że przynajmniej poznał czyjś autentyczny odbiór i cieszy się, że obrazy, aż tak mi się podobają.

Śmiejemy się oboje, kiedy w drzwiach staje Joanna i pospiesznie zdejmując płaszcz przeprasza za krótkie spóźnienie. Stwierdzam, iż nie ma najmniejszego problemu, bo dzięki temu mogłam poznać Alexandra i porozmawiać o sztuce, a Alexander był tak uprzejmy, że dotrzymał mi towarzystwa czekając na nią.

Okazało się jednak, że Joanna z którą ja byłam umówiona, to nie ta sama Joanna, której oczekiwał Alexander. ;) Gdyby jednak nie zbieżność imion nie poznałabym Alexandra i nie opisywałabym dzisiaj historii naszego poznania i nie opisywałabym samego Artysty. Zapraszam zatem, poznajcie Alexandra, który widzi Warszawę tak samo jak ja, bardzo kolorowo.

Alexander Rossiter w Warszawie zadomawia się już od 18 miesięcy. Pochodzący z Anglii artysta przez kilka lat mieszkał w Paryżu, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, Polkę. To właśnie miłość sprawia, że przeprowadza się do Warszawy. Wrócimy za moment do tego wątku przy okazji omawiania obrazu ze szklarnią, bocianem i latającą parą. :)

Odwiedzam Mikro Miasto ponownie już w konkretnym celu, spotkania z Alexandrem. Tym razem to mi udaje się poznać Joannę, na którą czekał Alexander. Joanna jest współzałożycielką Mikro Miasta.

Jeszcze tylko gorąca herbata, ten dzień był wyjątkowo mroźny i możemy zaczynać.

alexanderrossiterjpg
Alexander Rossiter

Diana Dyba:   Alexander zacznijmy od tego jak Ci się podoba w Warszawie?

Alexander Rossiter: Jestem tutaj już od 18 miesięcy i Warszawa bardzo mi się podoba. Zajęło mi jednak trochę czasu, by się zaadoptować. Architektura jest oczywiście inna niż w Paryżu, czy w Bristolu z którego pochodzę. Trochę czasu zajęło mi także przyzwyczajenie się do polskiego języka, który słyszę wokół. Staram się go uczyć na codzień. Warszawa bardzo mi się podoba i uważam, ze jest fascynującym miastem.

Diana: To, co bardzo rzuca się w oczy w Twoich pracach to dużo kolorów. Pokazujesz budynki, miasto w bardzo kolorowy sposób. Jestem tym zachwycona tym bardziej, że często zdarza mi się słyszeć jak bardzo Warszawa jest szara i brzydka z czym się totalnie nie zgadzam. Nie wiem, czy nie wynika to z faktu, że ludzie nie chcą dostrzegać tego co piękne, widzieć koloru. Przecież Warszawa jest taka piękna i jestem ogromnie wdzięczna, że pokazałeś to w swoich pracach.

Aleksander: Bardzo dziękuję, często słyszę, że właśnie tak powinno się pokazywać Warszawę, że ludzie mają dosyć szarości, ale wiele osób niestety nie odnajduje w tych kolorach tego miasta. To jest moje subiektywne spojrzenie na Warszawę jako osoby, która nie wyrastała tutaj i widzę bardzo dużo otaczających mnie barw, kolorów, radości i to chciałem przekazać na obrazach. Piękno Warszawy, które ja widzę. Kiedy spotykam ludzi, którzy tak samo odbierają moje prace jestem wtedy bardzo szczęśliwy.

Tak naprawdę uważam, że użyłem za mało kolorów, że Warszawa jest bardziej kolorowa niż na moich obrazach. :)

kalejdoskop_rossiterjpg

Diana: Muszę zapytać o obraz ze szklarnią. Jest tam też bocian. Opowiedz więcej o tym obrazie. Strasznie fascynuje mnie także  dwójka ludzi unosząca się nad miastem.

Alexander: To był pierwszy obraz jaki namalowałem, kiedy tu przyjechałem. Próbowałem się odnaleźć. Byłem też przed własnym ślubem. Ten obraz symbolizuje zmianę we mnie jakiej wtedy doświadczałem. Para unosząca się w powietrzu to ja z przyszłą żoną. Trzymamy się za ręce wspierając się wzajemnie. Na obrazie pojawia się też bocian, to mój ulubiony ptak. Symbol migracji.

Diana: Twoja wystawa jest zbiorem obrazów o Warszawie. Nazwałeś ją Kalejdoskop, czyli?

Alexander: Nazwę wymyśliliśmy wspólnie z żoną i przyjacielem. Po pierwsze jest bardzo kolorowa niczym zmieniające się barwy w kalejdoskopie. Drugi powód jest taki, że nie maluję w jakimś konkretnym stylu. Wybieram miejsce, które robi na mnie wrażenie i tworząc obraz mieszam różne punky widzenia: minimalistyczny, realistyczny, humorystyczny, jak w kalejdoskopie, niczym różne spojrzenie na ten sam obraz.

kalejdoskop_alexanderjpg


Diana: Zapytam Cię o sprawy biznesowe, mianowicie, czy trudno jest zorganizować młodemu artyście wystawę swoich prac? Jak trafiłeś do Mikro Miasta?

Alexander: To nie jest proste. Nawiązałem kontakt z wieloma miejscami i niektóre z nich, mówiły mi, że są zainteresowane, po czym nie było dalszych odpowiedzi. Zdecydowanie należy być wytrwałym w szukaniu miejsca. Mikro Miasto znalazła moja żona. Zna dobrze Warszawę i oboje bardzo lubimy Mokotów, panuje tu dobra atmosfera. Moja żona wysłała maila do Joanny współzałożycielki Mikro Miasta i otrzymaliśmy bardzo szybko wiadomość, że mogę pokazać swoje prace. Mikro Miasto jest takim miejscem, które bardzo sprzyja nowym pomysłom. Są bardzo otwarci. Nie jest to galeria sztuki, tylko miejsce spotkań artystycznych, mam wrażenie, że to miejsce jest bardziej otwarte dla ludzi, przystępne. Każdy może przyjść, mogę porozmawiać z odwiedzającymi.

Diana: Uważam, że to świetny pomysł, że jesteś dostępny i można z Tobą porozmawiać o każdym z obrazów. To jest bardzo cenne móc poznać artystę od którego chcemy kupić obraz.

Aleksander: Wystawa w Mikro Miasto potrwa do 22 marca i jak tylko mogę staram się być na miejscu, by móc porozmawiać o obrazach i sztuce.

Diana: Czy od zawsze wiedziałeś, że chcesz tworzyć sztukę, malować obrazy?

Alexander: Zawsze kochałem malować, ale zajmowałem się wieloma rzeczami. Nigdy nie uczęszczałem do szkoły artystycznej, nie uczyłem się malować. Dlatego więcej czasu zajęło mi, by poczuć się pewnie w tym, co robię w sztuce. Czuję się bardziej jak outsider poruszając się w świecie malarstwa. Czuję to mocno i po prostu muszę malować. To jest jak oddychanie. Po prostu muszę to robić.

kaleydoscope_rossiterjpg


Diana: Odwiedzajac Twoją stronę wiem także, że jesteś poetą i tworzysz wiersze. Co jest Ci zatem bliższe, obraz czy słowo?

Alexander: Hmm to dobre pytanie, myślę, że obie te rzeczy zaspokajają we mnie inną potrzebę. Poezja wynika z głębi mnie, z emocji, kiedy bardzo mocno coś przeżywam, odczuwam, wtedy powstaje. Z malowaniem obrazów jest nieco inaczej, tego potrzebuję codziennie. Malowanie jest jak oddychanie. Jest mi niezbędne. Maluję codziennie. Poezja rzadziej do mnie przychodzi, gdyż jest wynikiem mocniejszych przeżyć. Kiedy coś mocno przeżywam oddaję to właśnie w poezji. W mojej twórczości ważne jest, aby była ponadczasowa, aby miała przesłanie. Zachowała prawdę. Widoczną teraz i za kilkadziesiąt lat.

Diana: Czy pracujesz nad kolejnymi obrazami?

Alexander: Nieprzerwanie :) Jednak przed nową kolekcją wyciszam się szukając inspiracji i doskonaląc swój warsztat. Szukam nowych metod malowania.

Diana: Jacy artyści Cię inspirują?

Alexander: Obecnie oglądam dużo prac Edward Hopper, Felix Vallotton, Marc Chagall. Jestem też mocno zafascynowany włoskim fotografem Ernesto Bazan.


Na efekty nowych prac jeszcze chwilkę poczekamy, niech Alexander tworzy w skupieniu. Poinformuję Was jak tylko pojawi się nowa kolekcja i wystawa prac Alexandra.

Tymczasem zapraszam do Mikro Miasto, oraz do kontaktu z artystą: https://alexanderrossiter8.wixsite.com/alex

Diana Dyba 

Please find English version below! 


rossiterjpg
Alexander Rossiter

*

Alexander Rossiter

We never know when we meet someone inspiring. The way to do this is to be open for people. 

It was a few minutes to 4pm when I entered Mikro Miasto in Mokotów. I had an appointment with Joasia, my Kintsugi teacher. That afternoon we planned to have a long discussion about Japanese art of coloring fabrics. However, before we sat at the table with cups of hot tea, I had met Alexander.

It is Alexander who has welcomed me in Mikro Miasto when he was preparing to close this premise. When I said that I had a meeting with Joanna at 4pm, he claimed that in such a case he would wait with me, because he also wanted to talk with Joasia.

I looked around small, but colorful and inspiring rooms of Mikro Miasto and I was attracted by Warsaw. This time, the one from paintings that were hanged on walls of the main room. I could see the Royal’s Łazienki Park with the sculpture of Chopin, the Palace of Culture and Science, Unii Lubelskiej Square. Well known places in Warsaw. But there were also these less popular, but climatic and very Warsaw-like spots: parks, storefronts, blocks. There was even a greenhouse, and a stork and a couple holding hands above it. This picture caught my attention for a long time and, as I will show it later, with a reason. We were talking about Warsaw, about finding new places and making dreams come true. Interpreting painting after painting what the author wanted to convey. I can’t deny that colors delighted me, that finally I could see colorful, beautiful Warsaw. Alexander appreciated my positive reception of paintings and shyly stated that he was the author. No way, I made my comments on each painting, and the author was standing in front of me ?! I felt like falling into the ground, but Alexander was laughing that he got to know someone's authentic opinion and was happy that I liked his works so much.

We both laughed when Joanna showed up in the doorway and apologised for being couple minutes late. I said that there was no problem, because I could meet Alexander and talk about art, and Alexander was so kind that he stayed with me while waiting for Joanna.

However, it turned out that Joanna, with whom I had an appointment, was not Joanna, whom Alexander was expecting. ;) But, without this misunderstanding I would not meet Alexander and I would not tell you this story today and would not introduce you this artist. So, I invite you to learn more about Alexander who sees Warsaw like I do, very colorful.

Alexander Rossiter has been living in Warsaw for 18 months. An Englishman, who lived in Paris for several years and met his wife there. It is love that made him move to Warsaw. We will return to this story in a moment when we will discuss the painting with the greenhouse, stork and flying couple. :)

I visited Mikro Miasto again for a special reason, a long conversation with Alexander about art, dreams, about being an artist and how to find oneself in Warsaw. This time I met Joanna, the one that Alexander was previously waiting for. Joanna is a co-founder of Mikro Miasta.

A cup of hot tea (this day was extremely cold) and we could start.

alex_rossiterjpg

Alexander Rossiter


Diana Dyba: Alexander, let's start with a question on how you feel in Warsaw?

Alexander Rossiter: I've been here for 18 months and I like Warsaw very much. It took me some time to adapt. The architecture is obviously different than in Paris or in Bristol, the city which I come from. It took me a while to get used to Polish language that I hear around. I try to learn Polish on a daily basis. I like Warsaw very much and I think it is a fascinating city.

Diana: Your works are so colorful. This is very characteristic about your paintings. You show buildings, the city in a colorful way. I am thrilled by that, especially bearing in mind that I often hear how Warsaw is gray and ugly. I totally disagree with that. I do not know if this is due to the fact that people do not want to see what is beautiful, see the color. After all, Warsaw is so beautiful and I am very grateful that you showed it in your works.

Alexander: Thank you very much, I often hear that this is how Warsaw should be shown, that people have enough of gray, but many people unfortunately do not find this city in colors. This is my subjective view of Warsaw as a person who did not grow up here and I can see a lot of colors, colors and joy surrounding me and I wanted to show it in the paintings. The beauty of Warsaw that I see. When I meet people who receive my work in the same way, I am very happy.

In fact, I think I used too few colors. I think that Warsaw is more colorful than my paintings. :)

Diana: I need to ask about the painting with the greenhouse and a stork. Tell me more about this. I am really fascinated by two people hovering over the city.

Alexander: That was the first painting I made when I came here. I tried to find myself. I was also before my wedding. This picture symbolizes the change in me which I experienced at that time. A couple floating in the air is me and my future wife. We hold hands and support each other. The picture also shows a stork, it is my favorite bird. Symbol of migration.

Diana: Your exhibition is a collection of paintings about Warsaw. The title of the exhibition is Kaleidoscope, why?

Alexander: We came up with this title together with my wife and a friend. First of all, paintings are very colorful, like the changing colors in a kaleidoscope. The second reason is that I do not paint in any particular style. I choose a place that impresses me and I paint in mixed styles: minimalistic, realistic, humorous, like in a kaleidoscope, like a different view at the same picture.

Diana: I wan to ask you about business, is it difficult to organize an exhibition of a young artist? How did you get to Mikro Miasta?

Alexander: It's not easy. I contacted people form many venues and some of them initially were interested, but they did not reply afterwards. Definitely you should be persistent in looking for a venue. Mikro Miasto was founded by my wife. She knows Warsaw very well and we both like Mokotów, there is a good atmosphere over here. My wife sent an email to Joanna, co-founder of Mikro Miasta, and we received prompt response that I could show my work. Mikro Miasto is a place that favors new ideas very much. They are very open. This is not an art gallery, but a place for artistic meetings, I have the impression that this place is more open to people, more approachable. Everyone can come and I can discuss with visitors.

Diana: I think it's a great idea that you're here and you can talk with visitors about each picture. It is very valuable that we can meet the artist who painted works that we want to buy.

Aleksander: The exhibition in Mikro Miasto will be opened until March 22nd and I am here as often as I can.

rossiter_alexjpg


Diana: Have you always known that you want to be an artists and paint pictures?

Alexander: I have always loved painting, but I did many things in life. I never attended an art school, I did not learn to paint. That’s why it took me more time to feel confident in what I do in art. I feel more like an outsider moving in the world of painting. I feel it strongly and I just have to paint. It's like breathing. I have to do it.

Diana: When I was visiting your website I also learned that you were a poet. So, what is closer to your heart, painting or writing?

Alexander: Well, that's a good question, I think that both of these things satisfy a different need in me. Poetry stems from the depths of me, from emotions, when I experience and feel something very strongly, then I write. Painting is a bit different, I need it every day. Painting is like breathing. It is absolutely necessary part of my life. I paint every day. I write poems rarely, because it is a result of stronger experiences and emotions. When I experience something strongly, I put this in poems.

It is important for me to create works that are timeless, which have a message. Works that show the truth which could be seen now and in years.

Diana: Do you work on new paintings?

Alexander: Continuously. :) However, before each new collection, I need some inspiration and I want to improve my workshop. I'm looking for new painting methods.

Diana: Which artists inspire you?

Alexander: Currently, I am impressed by works of Edward Hopper, Felix Vallotton, Marc Chagall. I am also very fascinated by the Italian photographer Ernesto Bazan.

Diana: Thank you very much Alex. It’s always a great pleasure to talk to real artist. I look forward to seeing your new paintings.


We need to wait a while for effects of the new works and let Alexander concentrate on painting. I will inform you all as soon as a new exhibition of Alexander's works appears.

In the meantime, I invite you to Mikro Miasto, and to contact the artist: https://alexanderrossiter8.wixsite.com/alex

Diana Dyba 

rossiterajpg
Alexander Rossiter