Ja, Bogini

UADO

Olę poznałam podczas targów Slow Weekend. Na targi wybrałam się w poszukiwaniu rzeczy, które będą inne, oryginalne, a artyści którzy je tworzą wyraziści i dobrze wiedzący dlaczego robią to, co robią. Spotkałam kilka takich osób i jedną z nich, przy której spędziłam najwięcej czasu była właśnie Ola Stodółka.

uadojpg

Ola zajmuje się projektowaniem ubioru i stworzyła markę UADO. Na targach jednak największą uwagę wzbudzała bardzo kobieca linia Femi-line. Siostrzeństwo, All boobs are ok, Bogini i Skłodowska-Cure to mocne i konkretne przekazy. Właśnie o ten przekaz chodzi - akceptacji siebie, bycia kobietą-boginią, bo przecież każda z nas ma ją w sobie, bez względu na rozmiar stanika, czy obwód talii. To, co najważniejsze, to wzajemne wsparcie i dążenie do własnego rozwoju, bo to on odpowiedzialny jest za naszą akceptację.

IMG_8856JPG

Ola bardzo mnie zainspirowała i w jej bluzie BOGINI mam ochotę teraz chodzić non stop : ) chociaż nie potrzebuję jej, by się nią poczuć! No, ale jest po prostu meeega pozytywna!

Koszulki ciało-pozytywne robią na mnie kolosalne wrażenie. Tego szukam. Chcę, aby kobiety przestały wyglądać jak klony i zamiast przeglądać się w lustrze, przeglądały się w oczach przyjaciół, którzy akceptują w pełni. Szukam ludzi, którzy są autentyczni i naturalni i cala kolekcja Femi-Line jest dużym ukłonem dla takich kobiet.

siostrzenstwo_uadojpg


Po powrocie z targów umawiam się z Olą na spotkanie. Spotykamy się w krakowskiej pracowni. Oczywiście nie mogę oprzeć się pokusie, by przymierzyć projekty Oli. Szaleję więc, bo kocham oryginalne stroje, a szklana torebka, to coś czego mam ochotę nie wypuszczać już z rąk : ) Czuję się niczym Pretty Woman mogąca poczuć się jak prawdziwa Bogini : )

IMG_8859JPG

Diana: Olu, śpiewasz, tańczysz, projektujesz ubrania? Jesteś wszechstronnie utalentowana. Czy te pasje jakoś się przenikają, czy któraś mocniej się wyróżnia?

Ola Stodółka: Śpiew daje mi to, co niektórym medytacja, lub przytulanie się do drzew. To szczególny, bardzo organiczny stan, kiedy jestem jednocześnie wewnątrz i na zewnątrz siebie. Uważność na właściwą postawę ciała i mobilizację konkretnych mięśni sprawia, że umysł jest czysty i mam poczucie bycia tu i teraz. Jest to bardzo zdrowy, a zarazem niezwykle trudny do osiągnięcia w codziennej gonitwie stan. Archaicznymi formami śpiewu tradycyjnego zajmuję się od liceum. To obok projektowania odzieży moja druga pasja, a zarazem emocjonująca przygoda, bo dzięki śpiewaniu miałam okazję wystąpić w tak szczególnych miejscach jak Piwnica pod Baranami, czy Wawel. Jedno jest odskocznią, odpoczynkiem od drugiego. Oszalałabym, gdyby moje życie kręciło się tylko wokół mody.

Ola_spiewa_jaboginijpg


Diana: Stworzyłaś własną markę UADO. Czy projektowanie to wciąż pasja czy praca?

Ola: Gdyby projektowanie było dla mnie tylko pracą, musiałabym zmienić zawód. Zmuszanie się do robienia rzeczy, których nie lubię, nie czuję, po prostu nie leży w mojej naturze. Jednak rzeczywistość budowania marki odzieżowej wygląda tak, że tworzenie ubrań to tylko jeden z aspektów. Wiadomo, że najfajniejszy, ale niekoniecznie główny. Marka jest firmą, a to zmusza mnie do bycia jednocześnie panią od handlu, marketingu, PR-u, analityczką, a czasem nawet psycholożką. Bywa, że odczuwam żal, bo chciałabym więcej czasu przeznaczyć na projektowanie, ale firma ma wiele równoległych potrzeb, których nie mogę zignorować.

Diana: Skąd czerpiesz inspiracje do kolekcji?

Ola: Z weną chyba każdy ma trochę inaczej. Są projektanci, którzy lubią pracować intuicyjnie, bezpośrednio z tkaniną. Albo szukać inspiracji w bezpośrednim kontekście, np. na pokazach mody, fashion weekach itp. Dla mnie najbardziej wenogenne są dwa stany: kontakt ze sztuką oraz dalekie podróże. Bardzo konkretne wizje projektów lubią przychodzić w ciszy, kiedy stykam się z dziełem podczas wystaw sztuki. Stan odpływania i napawania się dźwiękami muzyki na koncertach również mocno sprzyja pojawianiu się pomysłów. Podróże bodźcują mnie jeszcze inaczej. Wejście w obcy krąg kulturowy w Afryce czy Azji bywa przyjemnym i inspirującym szokiem estetycznym. Za każdym zakrętem czekają nowe kolory, kształty i wrażenia do odkrycia.

Diana: Gdy się poznałyśmy, podczas Slow weekend promowałaś swoją kolekcję Femi Line i to właśnie ona przykuła moją uwagę. Nagie kobiety trzymające kij beysbolowy i procę, piersi różnych kształtów, rozmiarów, także po mastektomii, Skłodowska Curie - pokazujesz silny i naturalny obraz kobiet. Jak narodził się pomysł Femi Line?

Ola: W marcu 2018 miałam przyjemność brać udział w międzynarodowej wystawie „Decydentki. Prawo wyboru”. Ponad trzydzieści artystek z Polski, Niemiec i Austrii, 100 lat po uzyskaniu praw wyborczych przez obywatelki tych krajów, prezentowało swój punkt widzenia na kwestię samostanowienia kobiet. Ja przygotowałam obiekt z pogranicza mody i rzeźby, ale razem z kuratorkami wystawy zastanawiałyśmy się nad zrobieniem jeszcze małego showroomu z moimi ubraniami. Sklep ostatecznie nie powstał, jednak w mojej głowie pozostała myśl zrobienia prostego ubrania – manifestu, stricte pod wystawę. Wybrałam najbardziej demokratyczny i uniwersalny nośnik: biały t-shirt. Chciałam, żeby był jak transparent na manifestację – prosty, mocny i wpadający w oko. Tak powstały dwa pierwsze Femi-Shirty – białe koszulki z wyhaftowanym na czarno grafikami. Zawisły jako eksponaty na wystawie. A to, co stało się później, bardzo mile mnie zaskoczyło. Odzew na Femi-Shirty był zdecydowany i pozytywny, a nawet entuzjastyczny, dlatego zdecydowałam się rozwinąć ten pomysł i tak powstała Femi Line.  

UADO_all_boobs_are_ok jpg


Diana:   Czy kobiety potrafią się wzajemnie wspierać? Czy Twoja kolekcja to hołd dla kobiecej przyjaźni czy raczej manifest, by kobiety bardziej się wspierały?

Ola: Kobiety potrafią i powinny się wspierać, bo razem mają moc i siłę do zmian. A to właśnie kobiety dziś muszą transformować świat. Teraz to nie jest bezpieczne miejsce na widzenie kobiet jako wolnych, ekspresyjnych, niezależnych istot. Jednak, żeby zacząć to robić skutecznie, musimy być uważne na przekonania, które mamy wobec siebie i wobec innych kobiet. Musimy dawać przyzwolenie na to, żeby każda z nas miała prawo do udanego życia. Nie jest to proste, bo rywalizacja między kobietami jest oparta o przetrwanie, uwarunkowana kulturowo, a przez to mocno w nas zakorzeniona. W dzisiejszym świecie nie daje nam żadnych korzyści, jedynie nas osłabia. Dlatego potrzebna jest kulturowa zmiana na szeroką skalę, poprzez stworzenie nowego środowiska wśród kobiet. Kobiety zaczynają się gromadzić, stowarzyszać, tworzyć kręgi – na żywo oraz online. Z zainteresowaniem obserwuję te inicjatywy i aktywnie się w nie włączam. To właśnie te działania są bezpośrednią inspiracją do powstawania Femi-Shirtów.


Diana: Porozmawiajmy trochę o szkle, bo ono pojawia się także w Twojej kolekcji. Jak tworzy się ubranie ze szkła, które nadają się do noszenia? Co było największym wyzwaniem tego projektu?

Ola: Kolekcja „Fragile Beauty” powstała z okazji Glass Festival w Krośnie, mieście, które słynie z produkcji szkła. Przy tym projekcie dostałam totalnie wolną rękę, za co jestem bardzo wdzięczna. Projektowanie kolekcji zaczęłam od końca – najpierw skupiłam się na detalach, które chciałam zrobić z kolorowego szkła: aplikacjach dopinanych do ubrań, elementach konstrukcyjnych typu kieszonki, klapy i pagony, czy akcesoriach w postaci torebek oraz nakryć głowy. Tekstylia miały być tłem dla szkła, jak solidna rama dla obrazu. Dzięki takiej strategii kolekcja zyskała charakter użytkowy, a prototypy są elementem mojej garderoby.

Przy realizacji szkła współpracowałam z kameralną manufakturą – Villa Glass Studio w Krośnie. Dla obu stron było to nowe doświadczenie, a zarazem najtrudniejszy etap projektu. Technolodzy szkła często pracują na typowo użytkowych formach stołowych, więc przy moich projektach mogli bardziej kreatywnie podejść do surowca. Okazało się np. że technikę produkcji wazonu można z powodzeniem zastosować do zrobienia damskiej torebki. Myślę, że ten projekt nas wszystkich dużo nauczył.

IMG_8860JPG

             

Diana: Torebka jak i cała kolekcja jest wspaniała. Gratuluję. Twoja marka UADO działa na rynku modowym od trzech lat. Jaki był moment przełomowy kiedy postanowiłaś założyć własną firmę i postawić na siebie?

Ola: To nie jest tak, że zadziała się magia, spłynęła na mnie łaska, a los powiedział, że właśnie teraz jest ten moment. Przełomowe wybory rzadko bywają proste. Ludzie są nieustannie targani wątpliwościami i ja nie jestem od tego wolna. Miałam mnóstwo obaw, czy zwalniać się z etatu. Działałam w branży już sześć lat. Współtworzyłam dział projektowy w jednej z marek największej polskiej firmy odzieżowej. Przeszłam całą drabinkę rozwoju i zastanawiałam się, co dalej. Pewnie wahałabym się jeszcze długo, gdyby nie przyjaciele i rodzina, którzy bardzo we mnie wierzą. To dzięki nim miałam odwagę skoczyć na głęboką wodę. Od tamtej pory minęły dwa lata, a ja nie tylko nie utonęłam, ale płynę dalej. Ciągle dowiaduję się czegoś nowego o prowadzeniu firmy, ale też o sobie. Nigdy wcześniej nie byłam tak wyeksponowana na nowości i wyzwania. I już sam ten fakt sprawia, że decyzja o założeniu autorskiej marki była słuszna.  

Diana: UADO czyli?

Ola: Źródłosłów nazwy UADO, choć wynika jasno z moich zainteresowań, bywa trudny do rozszyfrowania. Nie śpieszę się z wyjaśnianiem go, ponieważ nie zależy mi na dosłownościach. Natomiast szalenie podoba mi się proces, w którym nazwa marki nie narzuca interpretacji, a klient poprzez obcowanie z produktem, sam tworzy swoją indywidualną definicję brandu. Lubię pytać ludzi o ich własne skojarzenia z nazwą brandu i odbiór atmosfery marki. Odpowiedzi są różnorodne, zabawne i zaskakujące. Mam wtedy poczucie interakcji z „UADO people” i to jest ekstra.

Mam poczucie, że wokół Femi Line wydarza się magia. Mówię o czymś więcej, niż tylko pozytywny odbiór. Podczas targów kobiety podchodzą do mnie, zaczynamy od rozmowy o Femi-Shirtach, nawiązujemy do szerszego kontekstu sytuacji czy praw kobiet i zanim się obejrzę, kobiety opowiadają mi o swoim życiu. Obserwuję, jak się otwierają i te historie (a może herstorie?) po prostu wylewają się z nich niczym wartko płynąca rzeka. Odbieram to jako wielki dar, prezent oraz motywację do działania. Nie interesuje mnie tylko robienie ładnych ubrań. Chcę być modową aktywistką. Naprawdę wierzę, że moda jako nośnik treści może realnie zmieniać świat na lepsze. Jest zjawiskiem bardzo silnie oddziałującym na społeczeństwo. Zamierzam wykorzystać ten potencjał.

Kolekcję Femi - Line a także inne projekty Oli możecie zakupić tutaj: https://www.uado.pl/ 


Diana Dyba